DOMOWEJ ROBOTY AFFOGATO, CZYLI JAK SIĘ NIE MA, CO SIĘ LUBI, TO SIĘ SYPIA Z OCHRONIARZEM

Zaktualizowano: 27 sie 2020


Resetując się w obcych landach za pieniądze przeznaczone na buty dla dzieci oraz spłatę kredytu hipotetycznego we frankach, zastanawiałam się, jak odejść od snobizmu i nauczyć się jarać rzeczami gorszego sortu, takimi jak budyń, Loubutiny z poprzedniego sezonu, stara opona, albo sznycle z Żabki. Trudne to zadanie dla tak zblazowanej i wielokrotnie rozpieszczonej jak yours truly, której to (pięciogwiazdkowe wręcz) umiejętności kulinarne stanowią dodatkową kulę u nogi w drodze ku prostym przyjemnościom za grosze.


Chrząszcz-niechrząszcz, antycypując nieuchronnie nadchodzącą jesienną falę COVID-19 i perspektywę ponownego lockdownu, gdy rarytasem w domu stanie się puszka paprykarza szczecińskiego, podjęłam wyzwanie.


I TAK POWSTAŁO affogato na kawie rozpuszczalnej z łyżką stołową generycznych lodów waniliowych z lokalnego marketu za trzy i pół kuny.


Dupy nie urywa, fakt, ale to akurat świetna wiadomość, bo papier toaletowy na miejscu droższy niż w PL.



#kuchniadramatyczna #flacagotuje #firankababciMariny

20 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie