JAK UDOWODNIĆ, ŻE JESTEŚ LEWACKIM WIRTUOZEM KULINARNYM W 8,5 MINUTY

Zaktualizowano: 27 sie 2020

CZYLI NAWET TRUP MOŻE ZASZPANOWAĆ W KUCHNI


Wczoraj zwlekłam się z łóżka po 10 dniowej grypie żołądkowej (lub Covidzie, whoj knows), spragniona kulinarnych popisów, ale przede wszystkim głodna poklasku i kawy. Osłabiona, odwodniona i opuszczona przez członków rodziny, czołgałam się do kuchni na kolanach.


Po drodze błogosławiłam mahoniowe balustrady mojego Pałacu Rozpusty, na których okazjonalnie zwieszałam swe wymęczone chorobą ciało. Gorzkie łzy cierpienia plamiły tralki i parkiety pustych komnat, gdzie zatrzymywałam się odetchnąć - bolesne stacje mej drogi krzyżowej na Kuchenną Golgotę.


Gdy na horyzoncie zamajaczyła kuchnia i kawiarka, suchy język zawył o espresso, a uda zadrżały w antycypacji kofeiny. Wiedziałam, że w moim stanie kawa doprowadzi do eskalacji objawów, które ledwo co ustąpiły, ale tinder z tym, przyjemność znów wygrała z rozsądkiem, a ryzyko powrotu sraczki z brawurą wzięłam klatę, jak przystało na kuchenną heroinę.

Zachłannie i bez gracji opróżniłam filiżankę jasnopalonej z Nepalu ignorując złowieszczy bulgot w jelitach. Zaspokoiwszy pragnienie, przyodziałam koronkowy fartuszek z Agent Provocateur i ruszyłam do spiżarni na poszukiwania pożywienia (nie bez skojarzeń z filmem „I am Legend”). Marchwianka, mówiła koleżanka, najlepsza na flaki.

Nie przyszło mi do głowy, że powinnam być ostrożna uchylając tak dobrze mi znane drzwiczki do spiżarki. Odsunęłam panel, nieświadoma nadciągającego niebezpieczeństwa, gdy znienacka zaatakowała mnie chmara podtuczonych i rozbisurmanionych ludzką nieobecnością owocówek. Otoczyły mnie czarnym nimbem i bzyczeniem powaliły moje 173 cm zajebizmu na zimny marmur.


Nie wiem, jak długo leżałam bez życia, ale gdy ocknęłam się, za oknem dawno zapadł zmrok. Podniosłam się, skołowana z zimna i głodu, gdy olśniło mnie :owocówki poszły spać z zachodem słońca. Byłam wolna!


Marchewki z imbirem wrzuciłam do sokowirówki. Przelałam do miski, dodałam 3 łyżki oleju rzepakowego, sok z limonki, a do tego salsa z awokado, krzeszowickiego pomidora i kolendry.


Bulgotanie w brzuchu minęło jak ręką odjął.


(przepis FOOD PHARMACY)

#kuchniadramatyczna #flacagotuje




21 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie