KOLORATKA: wielowarstwowa restrukturyzacja pola semantycznego na gorąco

Zaktualizowano: 17 paź 2020


Ach, te jesienne wieczory! Chciałoby się tylko jeść, pić, jeść więcej i tłuściej, a wszystko to nie wychodząc spod koca ze świeżo (ale etycznie) ogolonej alpaki.

Nie u mnie.

W moim ciele jesienna aura wywołuje epileptyczne ataki oczu, które w reakcji na brak światła i chłód kurczą się, a potem wywracają źrenicą do wnętrza czaszki. Dlatego też jesień spędzam oko w oko z własnym Mózgiem, z którym ochoczo wdaję się w dyskusje najczęściej owocujące powstaniem foliarskich teorii spiskowych.

(KOLORATKA: w ramach złotych, lecz skromnych)


Już jakiś czas temu doszliśmy z Okupantem Mojej Czaszki do wspólnego wniosku, że bezczelność polskiego KK przekroczyła wszelkie możliwe granice przyzwoitości, jednakże dzisiejsza rozmowa otworzyła naszą wspólną parę oczu na nieomawiany do tej pory aspekt powyższego zuchwalstwa, a mianowicie oszustwa językowe.


- Jakim cudem - zapiałam świętym oburzeniem, - udało się klechom odwrócić kota o 180 stopni ogonem i wmówić ludziom, że to, co czarne, jest białe, a to co białe, kolorowe*?

- Wiesz, Flaca, z jednej strony można pogratulować sługom bożym umiejętności manipulacyjnych level nuncjusz apostolski - zachichotał Mózg, - ale z drugiej, tak bezczelne przemieszczenie znaczeń powinno wywoływać sprzeciw myślących mas!

- Słowo KOLORATKA - kontynuował Mózg z emfazą tak silną, że wypłaszczała mu bruzdy, - zgodnie z wszelką logiką, powinno oznaczać coś kolorowego! Tęczowego!

- A to, co białe, jak księżowski kołnierzyk - podniosłam głos i uderzyłam pięścią w stół, - konsekwentnie nazywajmy BIAŁKIEM!


Mózg spojrzał na mnie spode łba.


- Flaca, nie możemy tutaj nie pochylić się nad wynikającym z powyższego przesunięcia znaczeniowego problemem okradzenia z tożsamości kurzego gluta w skorupie - dodał rzeczowo, - choć czemu nie pójść dalej? Rozpocząć misję zrywania narzuconych kulturowo dwulicowych gorsetów zniewolonym słowom! PRZYWRACAĆ IM PIERWOTNE ZNACZENIE!


Podrapałam się po nosie.


- Mózgu... jednak podążając tym szlakiem, kurze białko należałoby nazwać tym, czym, de facto, jest... płynem owodniowym - chrząknęłam i od razu dodałam, - choć postuluję, by "jajecznicę" jako nazwę dania zostawić, bo kurze płody w ściętym płynie owodniowym to nienajlepsze a.k.a. dla żadnego posiłku.


- Proszę... - Mózg spojrzał na mnie błagalnie, - zacznijmy działać od dziś. Nazwij te warzywne lasagne KOLORATKĄ, a to, co księża noszą pod kołnierzykiem, od dziś nazywajmy BIAŁKIEM.

Kiwnęłam głową, oczy majtnęłam na twarz i poszłam do kuchni grillować.




Mój przepis na lingwistycznie spójną i logiczną KOLORATKĘ, F.K.A LASAGNE Z GRILLOWANYCH WARZYW:

Grillowane warzywa układaj warstwami w takiej kolejności: bataty, MOZARELLA, cebula czerwona, bataty, ricotta, papryka, mozzarella, szpinak z patelni, czosnek pieczony, ricotta, cukinia, mozzarella. Zapiekamy 15 minut i gotowe!


* Aby w pełni doświadczyć śmiechotwórczego potencjału powyższego tekstu, czytelników uprasza się o ignorowanie znajomości języka francuskiego oraz faktu, że w tymże języku "collerette" oznacza „kołnierzyk”, a koloratka pochodzi właśnie od rzeczonego rzeczownika.



Smacznego!

139 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie